|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Przygoda z monografiami
Przesiadywałem popołudniami w kawiarence internetowej. Wcześniej w niej pracowałem. Właściciel z powodów finansowych musiał zwolnić personel. “Po znajomości” miałem spory upust, więc bez zbytniego obciążenia finansowego mogłem tam siedzieć godzinami.
Niektóre zagadnienia, które osobiście uznałem za “mniej ważne” czytałem na wyrywki, jednak były też prace które czytałem w całości. W miarę zdobywania wiedzy zawartej w monografiach zacząłem obserwować u siebie dziwne zjawisko. Nazwałem je po swojemu ” kłótnią myśli”. Wyglądało ono tak, że gdy w ciągu jednego dnia przeczytałem zbyt dużo pojawiały się myśli “to niemożliwe”, “to bezsens”, “to jest idiotyczne”. Co ciekawe myśli te zaprzeczały mojemu zainteresowaniu tym tematem. Gorzką prawdą jest fakt, ze gdyby ten stan utrzymywał by się zbyt długo, to doprowadził by mnie do obłędu. Aby nie walczyć sam z sobą musiałem znaleźć jakieś antidotum. Rozwiązanie przyszło bardzo szybko. Okazało się że gdy tylko zauważyłem u siebie występowanie zjawiska “kłótni myśli” to musze przestać czytać i myśleć na ten temat. “Ochłonięcie” zajmowało mi pół dnia/ dzień, lub dwa. Gdy mój stan emocjonalny wrócił do normy, powracałem do czytania monografii. Dzięki własnej wytrwałości i zainteresowaniu w końcu udało mi się zapoznać z większością tych prac. Rozpocząłem analizę i obserwację codziennego życia na podstawie zdobytej wiedzy. środa, 20 lipca 2005, czarnytygrys
|